logo
wspinaczka jura Passion for Wedding

Przydomowa oczyszczalnia ścieków turek

Przydomowa oczyszczalnia ścieków,czyli opcja dla cuchnącego rowu

„Idzie Grześ przez wieś, Worek piasku niesie” niespodziewanie coś, nie wie skąd wlecze się za Grzesiem. Czy tak może rozpoczynać wiersz Tuwima? Patrząc na poniektóre wsie oraz miasteczka, wydaje się, że tak. Wszędzie tam, gdzie obywatele oraz terenowe władze nie zadbały o system kanalizacyjny, coś może wlec się za Grzesiem. Grześ idąc drogą, niedaleko rowu na nieszczęście jest skazany na zapachy płynących ścieków. Smród ciągnie się za Grzesiem. To nie jego odór, ale on musi go wdychać. To fetor tych, dla których przydomowa oczyszczalnia ścieków okazała się bezużytecznym wydatkiem. To fetor tych władz regionalnych, dla których projekt inwestycji polegającej na budowie kanalizacji był nie do zaaprobowania. Czy w XXI wieku można sobie zezwolić na takie zapuszczenia związane z odprowadzeniem ścieków? Raczej już nie, dlatego bardzo ważnym jest uświadomienie nie tylko władz lokalnych, ale też potocznych rezydentów, że ścieki mogą nie tylko „wlec się za Grzesiem”, ale zdołają zakazić źródła wody pitnej, penetrować do ziemi oraz zatruć uprawiane warzywa a w dodatku owoce. Władze regionalne muszą wspierać wszystkich w montowaniu przydomowych oczyszczalni ścieków.


Możliwość komentowania jest wyłączona.